wtorek, 6 czerwca 2017

TAG 7 urodowych grzechów głownych

Dzisiaj taki, dość krótki wpis, ale wydaje mi się, że fajna odmiana. Tagów jeszcze nie robiłam, ale bardzo lubię je oglądać, jak i czytać, więc postanowiłam, że sama również wezmę chętnie udział w takiej ,,zabawie" : ) Będzie to trochę coś innego na moim blogu, a przy okazji, mam nadzieję, że również dla Was będzie to miła odmiana. 
Dla urozmaicenia zaprosiłam również do Tagu znajomą, więc nie tylko moje odpowiedzi będziecie mogli poznać : )

Tagów jest naprawdę dużooooo. Powstała już niezliczona ilość takich filmów, jak i wpisów. Różne tematyki, jedne nowsze, inne starsze, a mi się właśnie przypomniał tag, który widziałam na kanale nessia25 i bardzo mi się spodobał. Jak możecie zobaczyć po tytule, tag nosi nazwę: ,,7 Urodowych grzechów głównych". Wolałabym go zrobię w formie filmikowej, ale na obecną chwilę mogę tylko wpisowo. Zaczynajmy więc : )

Grzechy:
1. Chciwość: Najdroższy kosmetyk, jaki kupiłaś. Najtańszy kosmetyk, jaki posiadasz. 
2. Gniew: Których kosmetyków nienawidzisz, a które uwielbiasz? Jaki kosmetyk był najtrudniejszy do zdobycia?
3. Obżarstwo: Jakie produkty kosmetyczne są według Ciebie najpyszniejsze? 
4. Lenistwo: Których produktów nie używasz z lenistwa?
5. Duma: Które kosmetyki dają Ci najwięcej pewności siebie?
6. Pożądanie: Jakie atrybuty uważasz za najatrakcyjniejsze u płci przeciwnej?
7. Zazdrość: Jakie kosmetyki najbardziej lubisz dostawać w formie prezentów?








1. Chciwość: Najdroższy kosmetyk, jaki kupiłaś. Najtańszy kosmetyk, jaki posiadasz.

Najdroższy kosmetyk jaki dotychczas kupiłam to na pewno podkład. Podkład z MAC'a  Studio Fix Fluid SPF 15 i kosztował mnie on 137zł. Jak dla mnie fajny podkład, mogłam się przyczepić naprawdę do malutkich rzeczy podczas jego użytkowania
Najtańszy kosmetyk, jaki posiadam to kredka do oczu Mysecret, kosztowała gdzieś w granicach 5zł.

Malwina:  Estee Lauder, Double Wear, uważam, że to dobry podkład, warty swojej ceny, ale nie używam go na co dzień, bo nie potrzebuję aż tak mocnego krycia. Najtańsza pomadka do ust chapstick truskawkowa, chyba 4 zł.

2. Gniew: Których kosmetyków nienawidzisz, a które uwielbiasz? Jaki kosmetyk był najtrudniejszy do zdobycia?

Których nienawidzę.... miałam duże oczekiwania, ale bardzo się zawiodłam na podkładzie NYX Stay matte but not flat. Naprawdę mogę powiedzieć, że go nienawidzę. 
Uwielbiam bazę z Inglota pod cienie, naprawdę ją kocham. Pomadki Golden Rose Velvet Matte są super. 
Który był najtrudniejszy do zdobycia? Kurczę, nie wiem, chyba w obecnej chwili nie ma problemów ze zdobyciem kosmetyków, ale uznajmy, ze rozświetlacz serduszko z Makeup Revolution, bo nie było go długo w sklepie i musiałam czekać.

Malwina: Nienawidzę olejów do włosów, za dużo zachodu z używaniem ich, a efektu raczej nie zauważyłam. Uwielbiam płyn micelarny-tonik 2w1 z Tołpy. A jeśli chodzi o kosmetyk najtrudniejszy do zdobycia to raczej nie mam takiego, ale promocje w rossmannnie zawsze wiążą się z ciężkimi doświadczeniami;)

3. Obżarstwo: Jakie produkty kosmetyczny są według Ciebie najpyszniejsze?

Peelingi do ust <3 Ja posiadam Evree Sugar Lips poziomka iii jest naprawdę pyszny <3 No i wszelkie zapachowe masła do ciała, czasami pachną tak super, że aż chce się je zjeść : D

Malwina: Wspomniana już truskawkowa pomadka do ust z chapsticka.

4. Lenistwo: Których produktów nie używasz z lenistwa?

Zdecydowanie balsamy/masła do ciała używam za rzadko :c 

Malwina: Peelingów, maseczek i przede wszystkim lakierów do paznokci.

5. Duma: Które kosmetyki dają Ci najwięcej pewności siebie?

Zdecydowanie dobry podkład i pomadka w ciemnym kolorze. Jeżeli mogę wybrać jeszcze coś to, zrobione brwi : D

Malwina: Korektor przede wszystkim i tusz do rzęs.

6. Pożądanie: Jakie atrybuty uważasz za najatrakcyjniejsze u płci przeciwnej?

Zdecydowanie takie męskie, męskie dłonie i plecy.

Malwina: Wysoki wzrost.

7. Zazdrość: Jakie kosmetyki najbardziej lubisz dostawać w formie prezentów?

Paletki cieni : D I tutaj nie musi osoba, która mi coś daje dokładnie znać mojego gustu kolorystycznego, bo ja sobie z każdej paletki coś wykombinuje.

Malwina: Perfumy.



Dziękuję za poświęcony czas i zapraszam do dalszego śledzenia, bo myślę, że tagi zagoszczą już na dobre na moim blogu i od czasu do czasu, coś z takiej tematyki się pojawi : D

piątek, 19 maja 2017

GLITTER złoto-srebrna sesja od mojej strony :)

W ostatnim czasie miałam okazję ponownie brać udział w dwóch sesjach zdjęciowych, jako Pani od makijażu :) Jest mi niezmiernie miło, że dziewczyny po raz kolejny mi zaufały, naprawdę wiele to dla mnie znaczy. To strasznie miłe, kiedy ktoś prosi Cię o takie rzeczy, a Ty pomimo, że nadal stres Cię zżera, że coś może pójść nie tak, zgadzasz się i efekt końcowy Cię zadowala.

Głównym tematem sesji był kolor. Postawione zostało na srebro i złoto. Co za tym idzie, bez brokatów się nie obejdzie........ haha tak, brokat miałam jeszcze na butach kiedy wróciłam do domu, więc myślę, że jeszcze długo będę go widzieć.

Ja będę chciała podzielić się i efektem jaki udało nam się osiągnąć, jak i chciałabym wspomnieć trochę o kosmetykach, jakich użyłam, i jaki sposób znalazłam na ogarnięcie brokatów :)




Nie ma co ukrywać, wersja srebrna zajęła mi o wiele więcej czasu. Postawiłyśmy tu na dwie kreski, było trochę zabawy z rozświetlaczem i...... ustami :)

Jako, że makijaż zaczynam w pierwszej kolejności od oka, w taki też sposób będę omawiać produkty.

Jako baza oczywiście, sprawdzona już i moja ulubiona, baza z Inglota. Na nią przyklei się chyba wszytko :) I tak oto, brokat niestety ale przeznaczony do paznokci (najjaśniejszy) bardzo ładnie przykleił się do powieki. Oczywiście nie muszę wspominać, że osypywał się przeokropnie i latał cały czas w powietrzu. Z ciemniejszym kolorem i najciemniejszym srebrem nie było problemu, bo skorzystałam z paletki Wibo, następnie najciemniejszym cieniem, stał się pigment z Inglota. Następnie kwestia dwóch kresek. Czarna, standardowo czarnym, matowym eyelinerem, natomiast srebrna, eyelinerem z Golden Rose! I tutaj wspomnę, że jeżeli zależy Wam na super kryjącym i metalicznym srebrze, bierzcie go w ciemno, nie zawiedziecie się!



Moją bazą pod makijaż od jakiegoś czasu stał się krem numer 1 kozie mleko firmy Ziaja. Jest cudowny, dlatego i tym razem dałam mu szanse. Następnie podkład, który absolutnie mnie nie zawiódł, a raczej spowodował, że zakochałam się w nim na nowo to Estee Lauder Double Wear! No cudeńko to jest! Wszystko przypudrowane pudrem ryżowym z Eco cery. Z tego względu, że chciałyśmy uzyskać zimny odcień twarzy zdecydowanym się na brązem KOBO nubian desert. Zrezygnowałyśmy z różu, bo ociepliłby wizerunek. I teraz haha rozświetlacz.... Posiadam ciepłe, chłodne, delikatne, mocne, tafle, z drobinkami, ale nie posiadam takiego, który daje taflę ekstra srebrną. Zabawa z mieszaniem cienia z rozświetlaczem chyba nie wypadła najgorzej? :)
Brokatowe brwi są moim zdaniem równie genialne, co brokatowe usta! Kombinowałam na co przykleić brokat do brwi i w tym celu posłużyłam się pomadą z Freedomu, która dała radę. Jest ona dość woskowa, wiec świetnie współgrała. Na pomadę, ponownie poszedł pigment z Inglota.
Zalotka, rzęsiory wytuszowane to możemy lecieć do chyba najciekawszego elementu czyli usta!
W pierwszej części pomysły namachałam się nieziemsko. Eyeliner jako konturówka i wypełnienie cieniem nie zdało egzaminu. Natomiast olejek z Evree wklepany w usta, a później na to wklepany pigment dały radę.
I oto efekt końcowy srebra :)



Lecimy do ZŁOTA :)

Tutaj już było prościej, nauczona metodą prób i błędów, wiedziałam co robić. Standardowo kremik na twarz, potem baza i cienie. Jako najjaśniejszy wybrałam cień Pierre Rene, przejściowy pigment z Paese i jako najciemniejszy do wykonturowania oka, cień z czterocieniowej paletki z Avonu. Tym samym cieniem przyciemniłam linię rzęs. Zrezygnowałam tutaj z eyelinera, bo czarny wydaje mi się, ze odebrałby blask i ciepło całości.



Podkład tutaj to również Estee Lauder, puder też Eko cera. Z tego względu, ze tutaj trzeba było ocieplać wizerunek, a nie ozimniać, sięgnąłem po zbyt pomarańczowy dla mnie na co dzień bronzer z Bourjois. Róż w tej wersji też odpadł, ale fajnie sprawdziło się serduszko, rozświetlacz z Make up Revolution w najbardziej złotym odcieniu. A drobinki, które posiada, choć raz mi nie przeszkadzały :)
Tutaj brwi zrobiłam trochę inaczej, bo najpierw pokryłam je bazą do powiek z Inglota, a następnie nałożyłam pigment z Paese. No i usta tak samo, olejek i wyklepany pigment : )







Jak dla mnie dziewczyny miały ekstra pomysł z takim właśnie tematem i doborem kolorów. Bardzo miło mi się pracowała przy tej sesji, jak i z dziewczynami, z którymi tak naprawdę bardzo lubię pracować. Dlatego jest mi jeszcze raz to powtórzę niezmiernie miło, że mogłam kolejny raz Wam pomoc i ze mogłam wziąć udział w pomocy przy tej sesji. Ja jestem z efektów zadowolona i cieszę się, że mogę takie wyzwania podejmować, bo dzięki temu cały czas się uczę i mogę się rozwijać. Pomału, bo pomału, ale zawsze coś. Mam nadzieje, że miło Wam się oglądało jak i czytało i, że być może ktoś zainspiruje się tym, bo makijaże, tak naprawdę proste do otworzenia, a efekt, szczególnie ust jest super! :)


Dziękuję za poświęcony czas i do następnego! <3


Na koniec mały bonus w postaci ukazania towarzysza sesji :)

Wyszukiwarka